O naltreksonie i protokole LDN.

LDN

Dzisiaj wpis z cyklu: „Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić- to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.” (Albert Einstein)…

Terapia niskim dawkami naltreksonu- protokołem LDN jest czymś relatywnie nowym i „off label”- to znaczy nie jest powszechnie uznawana w mainstreamowym środowisku medycznym, ponieważ nie ma odpowiednich badań klinicznych.

I raczej długo nie będzie, ponieważ badań nie kwapi się „podsponsorować” żadna szanująca się 😉 firma farmaceutyczna.

Jest za to wiele obiecujących doniesień w sieci i na zjazdach.

W ciągu ostatnich kilku lat, doświadczenia coraz większej ilość pacjentów, u których zastosowano niskie dawki naltreksonu ( protokół LDN) potwierdziły jego korzystny wpływ na zmniejszanie się lub nawet wycofywanie się objawów u osób z bardzo wieloma chorobami, w tym chorobami autoimmunologicznymi.

Przypominamy, że dotychczas naukowcy rozpoznali około 80 chorób z autoagresji. Ich wspólną cechą jest to, że pojawiają się nagle, zazwyczaj jeszcze przed 30. rokiem życia.

Wciąż nie wiadomo, dlaczego wielokrotnie częściej atakują młode kobiety.

Większość schorzeń z tej grupy jest nieuleczalna lub bardzo trudna do leczenia.

Wśród naukowców nie ma pełnej zgodności, które z chorób należy bezwzględnie zaliczać do grona autoimmunologicznych. Przyjęto jednak, że są to schorzenia, u podstaw których leży nadmierna aktywność układu odpornościowego. Zalicza się do nich np. choroby reumatyczne.

Po zastosowaniu protokołu LDN- w większości przypadków- pacjenci obserwują złagodzenie objawów i często dodatkowo zahamowanie postępu choroby- przy postaciach przewlekłych postępujących lub nawrotów- przy postaciach powracająco- remisyjnych.

W Polsce protokół LDN jest prawie nieznany, osobiście zapoznałem się z nim w czasie konferencji w USA w roku 2014.

W tej chwili mamy pod naszą opieką kilkuset pacjentów- głównie z chorobą Hashimoto, autyzmem, neuroboreliozą, PANDAS, PANS, PITAND, stwardnieniem rozsianym (SM), chorobą Alzheimera, chorobą Parkinsona, depresją, chorobą Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejącym zapaleniem jelita i chorobami reumatycznymi.

W USA naltrexon poleca od dawna prekursor leczenia protokołem LDN- niejaki Dr. Bihari, neurolog z Nowego Jorku. Legenda mówi, że zalecił on takie leczenie chorej na stwardnienie rozsiane (SM) przyjaciółce swojej córki (3 do 4,5 mg dziennie), która przez kolejnych 17 lat pozostawała bez rzutu choroby. Odstawienie leczenia na miesiąc spowodowała rzut choroby…

Informacja o korzystnym działaniu leku rozeszła się szybko i doprowadziła do tego, że w ciągu lat cała rzesza amerykańskich pacjentów ze stwardnieniem rozsianym (SM) wypróbowało LDN i wielu z nich osiągnęło zadziwiające efekty, głównie poprawę w zakresie spastyki, zaburzeń funkcji pęcherza moczowego, objawów zmęczenia, zaburzeń czucia etc..

Jednakże jak wspomniałem wyżej dotychczas nie zostały przeprowadzone i opublikowane w tzw. liczących się czasopismach, żadne tzw. poważne badania naukowe. Mamy nadzieję to zmienić 😀 .

Czymże jest zatem mityczny naltrekson i protokół LDN (low dose naltrexone) czyli protokół leczenia niskimi dawkami naltreksonu?

Naltrexon (w Polsce sprzedawany jako „Adepend”)- to substancja blokująca receptory opiatowe, która ma zastosowanie przy uzależnieniu od opiatów (heroiny, morfiny) i od alkoholu, jako środek tłumiący „ciąg” ku wymienionym.

Wbrew powszechnie panującej opinii naltrekson nie należy do grupy środków psychotropowych i może być przepisany przez lekarza dowolnej specjalności.

Substancja ta została zsyntetyzowana w 1963 roku a od 1984 jest stosowana w USA w leczeniu odwykowym (opiaty, alkohol) w dawkach 50-100 mg/dobę.

W Polsce jest stosowana głównie w leczeniu alkoholizmu w dawce 50mg/ dobę, acz nie jest to lek popularny, ze względu na relatywnie wysoką cenę.

W protokole LDN stosuje się jednak dawki znacznie mniejsze, zwykle od 1 do 4,5 mg na dobę, co znacznie obniża koszt leczenia.

Średni roczny koszt leczenia przy stosowaniu najwyższej stosowanej w protokole LDN dawki dobowej czyli 4,5 mg to koło 310 zł co daje dzienny koszt leczenia równy 84 groszom polskim….

Ponieważ naltrekson działa ok. 24 godzin, wystarczy przyjmować go raz na dobę.

W przypadku stosowania tak niewielkich dawek naltrekson praktycznie nie powoduje żadnych skutków ubocznych, nie prowadzi (wbrew miejskim legendom) do stanów euforycznych, ani nie uzależnia.

W pojedynczych przypadkach obserwowaliśmy pobudzenie, spowodowane prawdopodobnie przez „odbudowę” normalnego poziomu endorfin. Ten „wzrost energii” występujący na początku terapii u części pacjentów, może powodować spłycenie snu (rzadziej bezsenność), które w większości przypadków przemija samoistnie lub po zmniejszeniu dawki. Z czasem można stopniowo ponownie zwiększyć dawki.

Szczególnie często spłycenie snu występuje przy współistniejącym niskim poziomie manganu i może być…jedynym objawem jego niedoboru.

Dlatego zbadanie poziomu manganu i ewentualna suplementacja przed wdrożeniem i w trakcie leczenia protokołem LDN jest zalecana przez część badaczy.

Czasami, celem zapobieżeniu spłyceniu snu, wystarczy przyjmować naltrekson nieco wcześniej, nie tak jak się powszechnie zaleca- przed snem- ale koło 18.00 i/lub z kolacją lub nawet z obiadem.

Niektórzy badacze wiążą duże nadzieje z potencjalnym zastosowaniem protokołu LDN w padaczce, ponieważ zwiększona produkcja endorfin podwyższa tzw. próg drgawkowy, zmniejszając tym samym ryzyko napadu.

Warto pamiętać, że nawet nisko dawkowany naltrexon może u części pacjentów w trakcie terapii odwykowej wywołać objawy odstawienia. Zdarza się to relatywnie rzadko (częściej przy opiatach, znacznie rzadziej przy alkoholu), ale najlepiej, gdyby pacjent przed wdrożeniem protokołu LDN był od 14 dni+ wolny od opiatów i alkoholu.

Poprawa po wprowadzeniu protokołu LDN może nastąpić szybko, ale zwykle występuje dopiero po kilku tygodniach a czasami nawet kilku miesiącach leczenia.

Co ciekawe, tak naprawdę nie wiemy jak działa naltrekson w małych dawkach u pacjentów z autoagresją. Wiemy jedynie, że oddziałuje u nich na układ immunologiczny. Jednakże nie ma zgodności co do tego, w jakich sytuacjach działa immunosupresyjnie (hamuje układ odpornościowy) co może być potencjalnie niekorzystne np. przy ostrej objawowej neuroboreliozie (lub jej nawrocie) i innych aktywnych neuroinfekcjach, a w jakich immunostymulująco (aktywuje układ odporności), co mogłoby być potencjalnie niekorzystne przy części chorób autoimmunologicznych np. w rzucie stwardnienia rozsianego (SM).

Prowadzone przez nas badania mają charakter pilotażowy. Mamy nadzieję potwierdzić korzystne działanie protokołu LDN w przypadku leczonych przez nas pacjentów. Wstępne obserwacje są bardzo obiecujące. Wierzymy też, że wyniki badań pozwolą nam opublikować w prasie fachowej artykuły na temat protokołu LDN w różnych jednostkach chorobowych oraz doprowadzić do podjęcia dalszych, szerzej zakrojonych badań.

Reklamy

Mawiają, że każde działanie ma swój skutek….I że zła karma szybko wraca…

 

Merc

Dzisiaj pojechałem do pracy wyjątkowo samochodem. Zwykle chadzam pieszo lub jeżdżę na rowerze. Dlaczego zatem samochodem? Otóż Kolega, który wyjechał na kilka miesięcy do RPA zostawił mi na przechowanie swój ukochany 38 letni klasyczny Mercedes-Benz C107- 450 SL. Takie pojazdy trzeba regularnie, co jakiś czas, niczym pieska wyprowadzać. A że dzisiaj pogoda piękna, uznałem, ze to jeden z tych właściwych dni.

Ponieważ na parkingu przed naszym centrum medycznym nie było wolnego miejsca spokojnie czekałem grzecznie aż coś się zwolni. Do otwarcia gabinetu miałem jakieś 20 minut. Szcześliwie jeden z uczestników konsolacji (stypy) odbywającej się w sąsiadującej z naszym centrum medycznym restauracji „Kresowiak” zakończył właśnie biesiadę i opuszczał tak pożądane przez mnie miejsce parkingowe.

Nagle pojawił się kolejny „pretendent” do zaparkowania na zwalniającym się miejscu. Gdy delikatnie, aby zwrócić jego uwagę nacisnąłem na pedał gazu i dyskretnie „zamruczalem” 8 cylindrami a następnie kulturalnie gestykulując poinformowałem go, że czekam na to miejsce, pokazał mi tzw. faka i następnie wykorzystując swoją uprzywilejowaną „pozycję startową”, zaparkował, omal nie taranując samochodu zwalniającego miejsce.

Nie pozostało mi nic innego jak czekać dalej. Czekałem spokojnie, obserwując jak dumny ojciec rodziny ,,wypakowuje” swoje latorośla, rzucając mi raz po raz buńczuczne spojrzenia a następnie jak cała, pokrzepiona wspólnym sukcesem radosna rodzinka ( wszak nic tak nie łączy rodziny jak wspólny „wróg” i nic tak nie podbudowuje klanowego morale jak pokonanie go),  ostentacyjnie śmiejąc się z frajera (czyli za mnie), dziarskim krokiem maszeruje do…. Centrum Dr Ozimek.